Więc, co nakłoniło mnie do ponownego pisania bloga ?
Istnieje kilka powodów. Po pierwsze, tusz w długopisie zawsze szybko mi się kończy, a to dlatego, że zamiast robić sensowne notatki bazgrzę po wszystkim co mnie otacza. Głównym celem jest jednak ławka w szkole.
Dobrze, że praktycznie każdą lekcję mamy w innej sali, bo inaczej równie dobrze mogłabym zostawić wizytówkę 'tu siedzi Nana'.
Super, znowu krew leci mi z gęby. To znaczy, nie z ust, tylko z twarzy. Z policzka. Co chwila rozdrapuję strupy. Fuj. Dobra, może przestanę...
W każdym razie, kolejnym powodem jest ponowne wypożyczenie ''Pamiętnika Księżniczki''.
Ostatnio czytałam tą książkę w 1 gimnazjum, a to znaczy, że jakieś 5 lat temu.
Odświeżenie jej sobie zmieniło jakoś mój pogląd na nią. Teraz Mia, główna bohaterka nie przypomina mi już mnie. Nie jestem płaską wysoką wegetarianką o mysich włosach.
Nawet charakterem i sposobem myślenia, nie przypominam Mii. Teraz raczej Mia jest podobna do mojej znajomej. Raczej koleżanki. Raczej przyjaciółki.
Spokojnie, bo się zapędzę. Nie zdradzę jej imienia. Powiem tyle, że przez nią to już płakałam, śmiałam się, wszystko. Mamy za sobą trochę, mimo że jeszcze nigdy nie spotkałyśmy się twarzą w twarz. Znam ją od roku na facebook'u, jak i połowę moich bliższych znajomych.
No bo spójrzmy prawdzie w oczy, ile jest osób, takich jak ja, które zrozumieją mój szał na Azję, k-pop i takie ceregiele, nie mówiąc nawet o pałaniu sympatia do tego rodzaju kultury? W moim mieście, oprócz mnie 3 ; moja starsza siostra Bułka (oczywiście że Bułka to nie imię, nie będę wyjaśniać czemu ją tak nazywam), Lava (która nawiasem mówiąc ma dziwny fetysz na kije bilardowe, tak po prostu) i Shannon, z którą jeszcze nie miałyśmy okazji się spotkać (jeśli to czytasz, miej litość ;;).
Tak więc jest godzina w pół do 2 po południu, 22 maja roku pańskiego 2014, a ja (po ucieczce z godziny wychowawczej) siedzę w bibliotece miejskiej korzystając z darmowego internetu. Kompy mają pierwsza klasa, nie to co mój tablet, a nie wspominając nawet o telefonie (czytaj cegle) który nawet nie ma dotykowego ekranu. Byle do wakacji.
Dzisiaj wywiadówka, na którą moja mama nie idzie. Nie mam zagrożenia (z historii sztuki już poprawione), ale będąc solidarną z siostrą Bułką, która ma nieco przesrane, postanowiłam nie mówić o niczym mamie. Wychowawca i tak nie ma do niej nowego numeru, hehehehehe (tu wstawcie sobie złowieszczy rechot).
Więc słucham sobie to co mi przyjdzie do głowy ( w tym momencie - http://www.youtube.com/watch?v=BNHlUDARCsU&index=9&list=PL8fpuQUtHQEL9ZmUSjLjrc1oKTSk0z2VN - Boże drogi, Joker, zamknij się ♥♥♥) i piszę to coś. Właściwie nie wiem po co. I tak nie będzie tego nikt czytał.
Emm, idę sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz