środa, 28 maja 2014

Ambicje ponad możliwości

Więc, skończyłam oglądać "I Hear Your Voice''. I jakoś tak ubzdurało mi się, że zostanę prawnikiem.
Tak, wiem, ''trzeba mieć wtyki'', ''maturę musisz zdać z historii i WOSu'', bla bla bla. Ale co mi tam.
Wiem, nie jestem orłem z historii (zawsze kończę z dwóją), ale jeśli się przyłożę, zdam tą pieprzoną maturę. Mam jeszcze dwa lata (liceum jest czteroletnie).
Z resztą, nie muszę robić tylko jednego kierunku. Mama mówi, że np. mogę zacząć od prawa administracyjnego, tak dla ułatwienia. Najważniejsza jest systematyka, nie ma tak hop siup od razu.
Mówiłam już, jak bardzo motywuje mnie niewiara innych we mnie?
Mniejsza z tym.
Dzisiaj w drodze ze szkoły poszłyśmy z Bułą na granitę (lód z sokiem owocowym, kurde, ''granita''? Strasznie głupia nazwa), która zmroziła mi mózg aż głowa mnie zabolała. Nic jeszcze nigdy tak nie zmroziło mi mózgu.
Nawet zimna coca-cola, którą wczoraj piłam.
Później na ulicy zobaczyłyśmy dziecko od kiełbasy i prawie nie zaksztusiłam się granitą ( strasznie gruba dziewczynka, która czekała w kolejce do zwiedzania trasy podziemnej, jej ojciec karmił ją kiełbasą. Czaicie, że dziecko zeżarło trzy tłuste kiełby z musztardą i keczupem? W momencie jak ją zobaczyłam, wyobraziłam soboe mojego 7-letniego brata jedzącego w ten sposób. No, starałam sobie to wyobrazić, ale nie potrafiłam. Uwierzcie, to nie jest coś, co chcielibyście zobaczyć).
A teraz idę napocząć ''Doctor Stranger'', więc kończę notkę zanim mama odgryzie mi łokieć...czy takie tam coś.

wtorek, 27 maja 2014

Smutek pory letniej

Wczoraj rano Magda spóźniła się na rysunek-malarstwo. Usiadła w ławce, popatrzyła na mnie i na Asię ze łzami w oczach, a zaraz potem powiedziała : ''Adam mnie zostawił''.
Tak, ona i jej chłopak byli ze sobą 2 lata. To dość długo, prawda?
Nie chciałam dopytywać... Biedna musiała niestety pozować ( u nas w szkole na zajęciach takich jak rys-mal czy rzeźba jeden uczeń pozuje, a reszta rysuje. W każdym roku każdy musi zapozować choć raz).
Nie trudno było zauważyć więc, że jest przytłoczona.
Wszystko zdawało się być ok, do momentu kiedy po napisaniu sprawdzianu z niemieckiego siedziała i cicho płakała. Myślałam nad tym, co zrobić, jak ją pocieszyć...Ale niestety jestem kiepska w pocieszaniu.
Osobiście, nigdy nie płakałam po rozstaniu z kimś tak długo. Zwykle bywa, że płaczę do poduszki, tłumię emocje w sobie i tak dalej. Może dlatego jej załamka nie była dla mnie zrozumiała...
Dzisiaj już siedziała na historii sztuki, śmiała się i w ogóle. Może wreszczie sie pozbierała.
W sumie cieszę się z bycia singielką. Pewnie dla tego, że nie lubię być kontrolowana, a z historii, które opowiadają moje koleżanki stwierdzam, że chłopcy po prostu UWIELBIAJĄ kontrolować swoje dziewczyny. Na przykład, chłopak Aśki twierdzi, że nie potrzeba jej więcej niż pięć bluzek w szafie. Serio, wyobrażacie sobie dziewczynę z pięcioma bluzkami na krzyż??? Potrzebujemy ich przynajmniej 30 !!
Chłopcy, uszanujcie kobiecą naturę. Nie wiem, bądźcie na przykład tavy idealni jak Park SooHa <3 hehe, chciałabym ...

piątek, 23 maja 2014

Piątek, piąteczek ♥

Dzień zaczął się dość dziwnie. Wchodząc do sali nr 17 gdzie zwykle mamy angielski nie zastałam Asi.
Więc zapytałam Magdy, czy może wie, gdzie ona się podziewa i czy będzie dzisiaj w ogóle w szkole.
A Magda na to : ''A co, stęskniłaś się za nią?"
Więc wyobraź sobie, że tak! Chyba wszystkie w trójkę się przyjaźnimy, prawda?
Od niedawna wyczuwam u niej zazdrość. Od kiedy Asia dołączyła do naszej klasy w październiku, Magda taka jest. Często się obraża, i strzela w moją stronę takimi pociskami. Przecież lubi Asię. Mam nadzieję, że ta jej zazdrość to tylko moje mylne wrażenie.
Na fotografii niewiele się działo. Siedział u nas Łukasz z 3b. Gadaliśmy o jego kolczyku w nosie, który, nie wiem dlaczego, przeszkadza Magdzie. Jej to ostatnio wszystko przeszkadza. Kiedy jej powiedziałam o moim zamiarze zrobienia sobie tatuaży, odradzała mi to na wiele sposobów. Ale jestem chyba jedną osobą, która nie ulega jej psychologii (Łukasz mało co się dzisiaj przez nią nie poryczał, więc to trudne nie ulegnąć).
A teraz Magda też chce się wydziarać. A mój tatuaż nie jest taki zły :)
Prawda? Jest zainspirowany jednym z postów G-Dragon'a, który wrzucił na instagram.
Skończyłam już pierwszą część ''Pamiętnika Księżniczki'' i zaczęłam drugą.
O. Tomek pisze do mnie na facebook'u.
Tomek to kolega z sąsiedniego miasta (40 minut drogi busem). Chodziłam kiedyś z jego najlepszym kumplem, ale nic nie trwa wiecznie. Poznaliśmy się na facebook'u (i tak, facebook to baaardzo istotna część mojej egzystencji), a okazało się, że też słucha k-pop'u, więc według zasady ''k-poper to mój przyjaciel, o ile nie zajdzie ci za skórę i nie zechcesz go rozszarpać na strzępy'' (to po przecinku to tylko i wyłącznie moja opinia) postanowiliśmy się spotkać. I przyjaźń kwitnie :)
Tak Tomku, śmieszne xD
Serio, zjadłabym pizzę z ananasem...

czwartek, 22 maja 2014

Na imię mi Nana

Więc, co nakłoniło mnie do ponownego pisania bloga ? 
Istnieje kilka powodów. Po pierwsze, tusz w długopisie zawsze szybko mi się kończy, a to dlatego, że zamiast robić sensowne notatki bazgrzę po wszystkim co mnie otacza. Głównym celem jest jednak ławka w szkole. 
Dobrze, że praktycznie każdą lekcję mamy w innej sali, bo inaczej równie dobrze mogłabym zostawić wizytówkę 'tu siedzi Nana'.
Super, znowu krew leci mi z gęby. To znaczy, nie z ust, tylko z twarzy. Z policzka. Co chwila rozdrapuję strupy. Fuj. Dobra, może przestanę...
W każdym razie, kolejnym powodem jest ponowne wypożyczenie ''Pamiętnika Księżniczki''.
Ostatnio czytałam tą książkę w 1 gimnazjum, a to znaczy, że jakieś 5 lat temu.
Odświeżenie jej sobie zmieniło jakoś mój pogląd na nią. Teraz Mia, główna bohaterka nie przypomina mi już mnie. Nie jestem płaską wysoką wegetarianką o mysich włosach.
Nawet charakterem i sposobem myślenia, nie przypominam Mii. Teraz raczej Mia jest podobna do mojej znajomej. Raczej koleżanki. Raczej przyjaciółki. 
Spokojnie, bo się zapędzę. Nie zdradzę jej imienia. Powiem tyle, że przez nią to już płakałam, śmiałam się, wszystko. Mamy za sobą trochę, mimo że jeszcze nigdy nie spotkałyśmy się twarzą w twarz. Znam ją od roku na facebook'u, jak i połowę moich bliższych znajomych.
No bo spójrzmy prawdzie w oczy, ile jest osób, takich jak ja, które zrozumieją mój szał na Azję, k-pop i takie ceregiele, nie mówiąc nawet o pałaniu sympatia do tego rodzaju kultury? W moim mieście, oprócz mnie 3 ; moja starsza siostra Bułka (oczywiście że Bułka to nie imię, nie będę wyjaśniać czemu ją tak nazywam), Lava (która nawiasem mówiąc ma dziwny fetysz na kije bilardowe, tak po prostu) i Shannon, z którą jeszcze nie miałyśmy okazji się spotkać (jeśli to czytasz, miej litość ;;).
Tak więc jest godzina w pół do 2 po południu, 22 maja roku pańskiego 2014, a ja (po ucieczce z godziny wychowawczej) siedzę w bibliotece miejskiej korzystając z darmowego internetu. Kompy mają pierwsza klasa, nie to co mój tablet, a nie wspominając nawet o telefonie (czytaj cegle) który nawet nie ma dotykowego ekranu. Byle do wakacji.
Dzisiaj wywiadówka, na którą moja mama nie idzie. Nie mam zagrożenia (z historii sztuki już poprawione), ale będąc solidarną z siostrą Bułką, która ma nieco przesrane, postanowiłam nie mówić o niczym mamie. Wychowawca i tak nie ma do niej nowego numeru, hehehehehe (tu wstawcie sobie złowieszczy rechot).
Więc słucham sobie to co mi przyjdzie do głowy ( w tym momencie - http://www.youtube.com/watch?v=BNHlUDARCsU&index=9&list=PL8fpuQUtHQEL9ZmUSjLjrc1oKTSk0z2VN  - Boże drogi, Joker, zamknij się ♥♥♥) i piszę to coś. Właściwie nie wiem po co. I tak nie będzie tego nikt czytał.
Emm, idę sobie.